Dariusz Laszyca Mail Kontakt

Lewacka euro-psychoza opozycji czyli próba analizy porażki neoliberalnej idei w Polsce


 

 

               Uprawianie polityki to również poznawanie własnego temperamentu i własnych możliwości. Nie chodzi  tu wcale o odkrywanie prawdy i dążenie do poznawania rzeczywistości. Pośród politycznych przeciwników obecnego rządu panuje chaos i dezorientacja. Opozycja nie ma już realnych politycznych możliwości, a jej temperament  skierowany jest w złą stronę. Totalna krytyka to niemożliwy do zrealizowania pomysł na odebranie władzy rządzącym. Ta swoista polityczna teleologia ma błędne założenia i cele. To niemoc, którą można porównać do głośnego skowytu zranionego psa. Psa pozbawionego regularnej strawy i spacerów. Ten pozbawiony wygodnego legowiska „pudel-kanapowiec” bardzo cierpi. Do tej pory mieszkał pod dachem, a w salonie  miał ciepłe legowisko. Nagle skończyła się droga i ekskluzywna karma. Na dodatek nikt go nie głaszcze i nie ma chętnego do rzucenia mu patyczka. O przepraszam, jest ktoś taki! To zaKODowany Mateusz Kijowski, który raz po raz wychodzi na ulicę i rzuca sfrustrowanemu psiakowi patyk lub nawet jego ulubioną piłeczkę. O głaskaniu na razie nie ma mowy, bo ten głodny i zdezorientowany pies mocno kąsa. Odkryte ostatnio przez żurnalistów nielegalne wynagradzanie Kijowskiego zagroziło jego egzystencji. Czas okaże czy zraniony na własne życzenie alimenciarz odzyska siły. Być może Kijowski pochyli się nad „pudlem-kanapowcem” w momencie zagrożenia.  Ale do wyborów jeszcze daleko. Opcja wyrzucenia psa za drzwi a nawet skopania go jest jednak bardziej prawdopodobna. Stara grecka maksyma mówi, by nie wchodzić do rzeki drugi raz. To odstrasza Kijowskiego od spoufalania się z opozycyjnymi psiakami. Na razie muszą im wystarczyć rzucane od czasu do czasu zabawki (czytaj: bezskuteczne manifestacje). Według wszystkich znaków na niebie i ziemi bezpowrotnie minął już czas na dokonanie informacyjnego przekrętu w głowach Polaków. Pomysł zastraszenia naszych rodaków  nie powiódł się. Nieprzemyślane i infantylne blokowanie mównicy sejmowej ośmieszyło opozycję, a poparcie w społeczeństwie znacząco zmalało. Przywódcy blokujących salę parlamentarną skompromitowali się. Jeden pojechał z kochanką na Maderę, a drugi na narty w Alpy. Rządzący Polską zaczerpnęli więc głęboki oddech i mogą teraz spokojnie realizować swoje strategie.
Jesienią 2015 roku doszło do zmiany władzy w Polsce. Niektórzy nazywają tę zmianę „dobrą zmianą”. Jest w tym wiele racji. Zwycięstwo Andrzeja Dudy nad zadufanym w sobie nieudacznikiem  jakim był były prezydent Komorowski było kluczem do parlamentarnego sukcesu wyborczego. Ze strony Bronisława (pseudonim „Bul” – bo tak pisał w księgach kondolencyjnych) nie był to tylko grzech zaniechania. To była jego straszliwa nieudolność i przerażająca głupota. Członkowie sztabu wyborczego odpowiedzialni za jego kampanię wyborczą powinni wylecieć z hukiem z polityki i zająć się komiwojażerką lub handlem obwoźnym. Powiedzenie Michnika, że „prędzej ciężarna zakonnica zostanie rozjechana na pasach na czerwonym świetle przez pijanego Bronka niż wygra Duda”, pozostanie na długo zapamiętane jako synonim politycznego nieudacznictwa i arogancji. Ludzie otaczający byłego Prezydenta nie docenili roli elektronicznych portali internetowych. Nie do przecenienia jest tutaj rola jaką odegrali użytkownicy słynnego już Twittera. To właśnie zwolennicy obecnej władzy czyli  Prawa i Sprawiedliwości opanowali to medium i sprawnie argumentowali (negliżując bezlitośnie kłamstwa i nieudolność poprzedniej władzy) za zmianą na urzędzie prezydenckim i w polskim parlamencie.  Roztrwonienie w kilka tygodni przeszło pięćdziesięcioprocentowej przewagi nad politycznym rywalem jeszcze długo będzie analizowane przez  fachowców od public relations. Młody, wykształcony i elokwentny kandydat na stanowisko Prezydenta RP Andrzej Duda przekonał większość Polaków do swojej osoby, a przede wszystkim do swoich poglądów.
Przez ostatnie dwadzieścia pięć lat mieliśmy rządy postkomunistyczne w wykonaniu SLD-PSL, neoliberalne w wersji PO-PSL; były też mieszanki i konglomeraty różnych podmiotów politycznych w wersji AWS. Był też półroczny okres otrzeźwienia i próba powrotu na tory narodowo-patriotyczne w wykonaniu rządu premiera Olszewskiego. Ten okres został brutalnie przerwany przez ówczesnego prezydenta Wałęsę i bojących się prawdy prominentnych polityków (vide – tzw. nocna zmiana). Czy ten dwudziestoparoletni okres był zmarnowany? Nie można do  końca tak powiedzieć. Nastąpił dość duży infrastrukturalny rozwój kraju. Szczególnie zauważalny po 2005 roku, kiedy to Polska przystąpiła do Unii Europejskiej. Zbudowano wiele nowych dróg, stadionów, wsparto finansowo wiele eksperymentów gospodarczych. Okres dwudziestu paru lat to relatywnie długi czas. Dokonano jednak olbrzymiego wyłomu w umysłach Polaków. Doszło  do dość  mocnej zmiany w poglądach naszych rodaków. Powiedzenie „Polska w ruinie” dotyczyło bardziej stanu umysłu naszych rodaków niż materialnej i infrastrukturalnej kondycji państwa. Następowała powolna i systematyczne sekularyzacja polskiego społeczeństwa. Kościół Katolicki po śmierci Jana Pawła II stał się bierny i anemiczny. Słaby nieudolnymi  arcypasterzami Kościół Katolicki nie przeciwstawiał się postmodernistycznym i neoliberalnym ideom. W tym czasie laicka Europa szerzyła  myśli oparte na fundamentach filozofii Nietzschego, Foucaulta czy Derrida.  A więc już nie wiedza decyduje o władzy, nawet nie informacja. To czas pozyskania informacji niezbędny do podjęcia decyzji okazuje się kluczem do uprawiania współczesnej polityki. Na przeszkodzie zakłócania zdroworozsądkowego myślenia obywateli świata stanął globalny internet. Szybki przepływ informacji za pomocą elektronicznych komunikatorów dał ludziom możliwość pozyskania informacji szybciej niż robi to bezwładna machina jakiejkolwiek rządowej agencji. Facebook albo Twitter okazały się dla ludzi wybawieniem. Okazało się, że nie można już tak łatwo dłubać ludziom w mózgach. Sami potrafimy dotrzeć do informacji, często szybciej niż podają to portale informacyjne. Nie jest tajemnicą, że wszelkie służby specjalne, agencje prasowe i rządowe zbierają wszelkie informacje przesyłane drogą elektroniczną. Sęk w tym, że szary obywatel nauczył się unikać „Oka Boga”. Poprzez internet  informacja dociera do niego w tym samym czasie co do wszystkich pozostałych odbiorców. Wszechobecny Panopticon  ma już bielmo na oczach i pozostaje mu tylko informacyjna manipulacja. Były już zakusy, by zablokować przepływ informacji, filtrować ją, a potem przetworzoną podawać nieodpornym na sugestie potencjalnym wyborcom. Słynna sprawa ACTA dotycząca kontroli informacji rozbudziła umysły młodych ludzi i nie pozwolili oni na bezczelne manipulacje w tej kwestii. Popatrzmy na nie demokratyczne kraje (Chiny, Rosja, Korea Północna, Kuba, Pakistan, Wenezuela, kraje islamskie itp.). Wszędzie tam nie funkcjonuje wolny przepływ informacji w elektronicznych środkach przekazu. Bardzo często tych środków przekazu nie ma lub dostępne są one tylko dla elity rządzącej. Drugim obszarem zagrażającym wolności obywatelskiej są media tradycyjne, czyli telewizja, radio lub prasa. Przykładem takiej manipulacji w okresie ostatnich w Polsce był brak dostępu opozycji parlamentarnej  do powszechnych mediów . Jedyna słuszna władza PO-PSL zagarniała krok po kroku media. Telewizje prywatne wchłonęły telewizję państwową naruszając pluralizm medialny. Podobnie działo się z polskim radio. Zwalczano dziennikarzy, którzy mieli inne poglądy niż neoliberalne. Zwalniano ich z pracy i szykanowano. Słynna walka zwolenników telewizji Trwam o nadanie im koncesji satelitarnej przeszła już do historii. Krok po kroku zaciskano pętle wolności medialnej. Generalnie nie wolno było mieć innego zdania niż to, które powszechnie obowiązywało w ostatnich dwóch latach za rządów PO-PSL. Na szczęście tzw. dziennikarze niezależni nie ugięli się przed nagonką medialną.  Wyrzucani z pracy za swoje poglądy zakładali nowe czasopisma (wymienię tylko te najważniejsze: „W Sieci”, „Do Rzeczy”, „Gazeta Polska” i kilka innych). Powstała nowa telewizja „Republika”, która razem z katolicką telewizją „Trwam” zapoczątkowały pluralizm w tym segmencie medialnym. Powstały nowe, nie opętane poprawnością polityczną portale internetowe z niezalezna.pl na czele.
Szokiem dla polskiego społeczeństwa była katastrofa smoleńska w której zginął Prezydent Lech Kaczyński z żoną oraz dziesiątki dostojników państwowych. Nie będę w tym miejscu dywagował nad tym czy był to zamach, czy nie i kto mógł ewentualnie dokonać tego haniebnego czynu. Zanim doszło do tej strasznej tragedii przedstawmy fakty. Prezydent RP Lech Kaczyński i całe jego środowisko łącznie z rodziną podlegało codziennym powolnym medialnym atakom. Ignorowanie, wręcz poniżanie członków kancelarii prezydenckiej przez rząd Polski reprezentowany wówczas przez osobę Donalda Tuska był nagminne. Osoba Tomasza Arabskiego szefa kancelarii Premiera RP przejdzie do  historii jako najlepszy tego przykład. Zaniedbania ze strony Biura Ochrony Rządu były zatrważające. Przy sprawnie funkcjonującej ochronie i zabezpieczeniu prawdopodobnie nigdy, by nie doszło do lądowania prezydenckiego TU-134 na lotnisku w Smoleńsku. Na jaw wychodzą nowe fakty mówiące o tym, że rząd Tuska nie upominał się o zwrot wraku samolotu. W demokratycznym kraju jakim jest Polska nie doszło do rozliczeń osób odpowiedzialnych za przygotowanie tego tragicznego lotu. Jest to całkowicie niezrozumiałe i haniebne. Podłym i nikczemnym było wygaszanie pamięci o katastrofie smoleńskiej, walka z tzw. „obrońcami krzyża” na Krakowskim Przedmieściu, podsłuchiwanie dziennikarzy, inwigilowanie obywateli nieprzychylnych władzy. Władzę prezydencką przejął wówczas wielki przegrany zeszłorocznych wyborów Bronisław „Bul”-Komorowski. Czego dokonał, albo może inaczej, dlaczego tak niewiele uczynił pełniąc tak zaszczytny urząd Prezydenta RP ? Czy Bul-Komorowski był tylko dyspozycyjnym urzędnikiem w swej politycznej misji? A może był po prostu nieudolnym państwowym urzędnikiem? Uważam, że swobodnie możemy połączyć obie pozytywne odpowiedzi udzielone na dwa ostatnie pytania. Bronisław Bul-Komorowski był dyspozycyjnym i nieudolnym urzędnikiem państwowym uwikłanym w nie wyjaśnione do dzisiaj relacje z dawnymi służbami wojskowymi. Po przegranych wyborach prezydenckich strach ogarnął wszystkich prominentnych urzędników państwowych, którzy poprzez swój koniunkturalizm polityczny zasiedzieli się na posadach dopuszczając się wielu wykroczeń i przestępstw. Powszechnie zostały ujawnione tzw. „taśmy prawdy” na których nagrano rozmowy wielu ministrów i wysokich rangą urzędników. Polacy usłyszeli co tak naprawdę myślą o Polsce reprezentanci ówczesnej koalicji rządzącej i jakich dopuścili się malwersacji. Wiele było afer za rządów PO-PSL, które skrzętnie były usuwane pod dywan przez oddanych funkcjonariuszy służb specjalnych. Były sprawnie tuszowane przez usłużnych dziennikarzy. Korupcja na styku polityki i biznesu kwitła. Wymieńmy tylko aferę finansową Amber Gold, aferę hazardową lub paliwową. Było dziesiątki innych afer i przestępstw, ale nic z tego nie wynikało. Oficjalnie nic nie wykryto i nikogo nie ukarano. Tak dobierano prokuratorów, śledczych i sędziów, by niczego nie znaleźć i nikogo winnego nie skazać. Zaniechano reformy sądowniczej i prokuratorskiej. Wydzielono Prokuraturę Generalną, ale nie Prokuratorowi Generalnemu nie dano odpowiednio silnych ustawowych praw i możliwości działania. Jednym z istotnych problemów dzielących w tej chwili naszych rodaków to problem światopoglądowy. Polacy podzielili się. I tak powstała „totalna opozycja”. Tego pojęcia po raz pierwszy użył Grzegorz Schetyna, następca Ewy Kopacz na stanowisku szefa Platformy Obywatelskiej. Grześ z Wrocławia zamiast zająć się merytoryczną działalnością opozycyjną doprowadził do sporów wewnątrz partyjnych. Z tego powodu odeszło już wielu ważnych  członków jego partii. Wszystko wskazuje na to, że Platforma nie dotrwa do następnych wyborów parlamentarnych. Wydawało się, że nowe ugrupowanie – Nowoczesna.pl jest w stanie zastąpić odchodzących powoli w niebyt platformersów. To też był niewypał. Prawdopodobnie ich przekręt finansowy polegający na ukrywaniu pieniędzy wyborczych na innym koncie niż wymaga tego ustawa, doprowadzi do upadku tej partii. Po wyroku sądowym muszą oddać wiele milionów razem z odsetkami. To może być gwoździem do trumny neoliberałów od Balcerowicza. O tzw. „chłopskiej” partii PSL czyli ZSL nie będę wspominał mając nadzieję, że zachłanni i nieuczciwi politycy tej formacji po przegranych wyborach samorządowych w 2018 roku znikną ze sceny politycznej raz na zawsze. Paliwem tzw. totalnej opozycji (układ odsunięty od władzy PO-PSL, Nowoczesna i postkomuniści z partii Razem) jest konflikt o Trybunał Konstytucyjny. Sędziowie w Polsce to swoista postkomunistyczna nomenklatura, która nigdy nie była zlustrowana. Nadszedł już czas na ostatnią zmianę w drodze do wolności. Politycy totalnej opozycji cały rok donosili do Europarlamentu w Brukseli iż demokracja w Polsce jest zagrożona. Polacy im tego nie zapomną. Zdominowany przez lewaków parlament europejski ślepo broni lewicowych układów w poszczególnych krajach. Większość europarlamentarzystów nie chce zauważyć, że Europa się zmienia. Staje się ona bardziej konserwatywna i pragnie bronić wartości chrześcijańskich. Pod hasłem „zjednoczona Europa lewacka, alba żadna” nie da się już zbudować wspólnego europejskiego domu. Czas na zmiany. W szybkim tempie zmieniają się poglądy obywateli Europy a poglądy lewackiej części Europarlamentu pozostają w miejscu. Rozchodzą się  więc interesy rządzących w Brukseli i europejskich obywateli. Wcześniej lub później musi dojść do większego konfliktu. Następne wybory do Europarlamentu  mogą uratować sytuację. Stanie się tak wtedy, gdy polityk z Brukseli stanie bliżej obywatela-wyborcy. Do tej pory wszystko przebiegało zgodnie z zasadami demokracji. Opozycja atakowała brutalnie, często w sposób chamski i bezpardonowy, ale w granicach przyzwoitości. Jednak dzisiaj kończy się „paliwo” demonstrujących przeciwników rządów Prawa i Sprawiedliwości. Trybunał Konstytucyjny przestał być barykadą polityczną kolesia-Rzeplińskiego. Demonstracje KOD-u stają się mniej liczne. Pojawiły się niebezpieczne głosy wzywające do obaleniu rządów PiS za wszelką cenę. Oto przykłady:

- Tomasz Lis  „W Warszawie będzie Majdan!”

- Grzegorz Schetyna „Jeżeli przeniesiemy wszystkie aktywności na ulicę, to będziemy mogli powiedzieć
o Majdanie w Warszawie”

- Lech Wałęsa „Poddajcie się, albo będziecie z okien wyskakiwać”, „to się skończy i wytniemy was z

korzeniami”

- Jacek Żakowski „Wyobrażałem sobie, że KOD będzie czymś w rodzaju polskiego Hamasu”

- Ryszard Petru „Być może będzie potrzebna rewolucja, żeby obalić rządy dobrej zmiany

- Adam Michnik „Obowiązkiem jest odsunięcie PiS od władzy”.
Odsunięci od koryta lewaccy politycy nie mogą wyobrazić sobie pełnej czteroletniej kadencji PiS- u.
Przyzwyczajeni byli do życia  na salonach i traktowani byli  jak elita.  Nie chcą uznać rządów prawicowej koalicji, nie chcą  Polski chrześcijańskiej i narodowej, która nade wszystko będzie bronić swoich obywateli i narodowego interesu.  Lewacy wspierani są resortowymi dziennikarzami z telewizji TVN i Polsatu; lżą i poniewierają prawicowych Polaków. Strach przed zmianami oraz  żal wynikający z utraty intratnych posadek i politycznych układów powoduje, że ich nieracjonalne i złośliwe działania wzmagają się i nabierają mocy. Istnieje niebezpieczeństwo podgrzania atmosfery poprzez dokonania znaczącej prowokacji. Przy tym stanie nienawiści i zdziczenia politycznych obyczajów możliwy jest nawet  pucz lub mord polityczny. Wszystko w celu wyprowadzenia ludzi na ulice i przejęciu władzy. Nie trudno sobie wyobrazić do czego doprowadziło by pobicie lub śmierć znanej osoby.  Oby do tego nie doszło.
Nadzieja dla świata nadeszła. Donald Trump wygrał wybory prezydenckie w USA. Pierwsze jego decyzje napawają nadzieją na powrót do normalności i realności. Wiosna w Europie może przynieść niespodziankę wyborczą we Francji i wybór pierwszej kobiety Marie Le Pen na prezydenta w tym laickim kraju. Błędy rządzącej koalicji u naszego zachodniego sąsiada i sprowadzenie setek tysięcy „emigrantów” do Europy wywołały wzrost niezadowolenia u Niemców. Na jesień będą tam wybory. Powtórny wybór Angeli Merkel na kanclerski fotel nie jest już taki pewny. Istnieje wyraźny trend w stronę konserwatyzmu, realizmu oraz powszechnego uznawania chrześcijańskich wartości.  Wzrasta niechęć do emigrantów. Realną staje się wizja wygranej narodowej i antyemigracyjnej partii AfD – Frauke Petry. Napawa dumą, że Polska znalazła się wśród pierwszych krajów, których obywatele w swojej większości nie chcą laickiej i neoliberalnej Europy pozbawionej swoich konserwatywnych i chrześcijańskich korzeni. Jarosław Kaczyński, Viktor Orban oraz Donald Trump to ci przywódcy nowoczesnego świata, którzy swoim przenikliwym okiem dostrzegają ciągły brak realizmu i uczciwości politycznej. Chcą więc zmienić nasz świat na lepszy. Walka platońskiej wizji wirtualnego świata i arystotelewskiego realizmu trwa. Ludzie wierzący w Boga wiedzą, że bez poszanowania Jego praw nie można nic dobrego dokonać. Oby wszyscy to zrozumieli!

Cofnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

© 2010-2017 Dariusz Laszyca. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie bez zgody autora zabronione
Design by Trójwizja