Dariusz Laszyca Mail Kontakt

Nielegalne reklamy szpecą piękną Gdynię


277638-Billboardy-banery-czy-szyldy-informujace-o-siedzibie-firmy-niekoniecznie-musza__c_0_321_4092_2360

 

 

 

 

 

 

            Wiele podróżuję i często wyjeżdżam poza miasto. Czasami jest to nawet kilka miesięcy. Po każdorazowym powrocie spostrzegam większą ilość reklam zakrywających elewacje budynków i ogrodzenia w  Gdyni. Estetyka miasta traci na tym znacząco. Krzykliwe szyldy, wieloformatowe reklamy  otaczają nas wszędzie. Trudno znaleźć w tym nadmorskim mieście przestrzenie bez reklam. Słupy latarń, przystanki trolejbusowe i dworce podmiejskiej kolei oblepione są numerami telefonów. Zabytkowe budynki posiadają dziwne instalacje i bilbordy. Plastikowe płachty i tandetne drewniane wywieszki wkraczają do naszych mieszkań przez okna i krzyczą: przyjedź! kup! zadzwoń! Mnożą się zaparkowane byle jak reklamy mobilne na przyczepach i różnorodnych pojazdach. Środki  miejskiego transportu są zamalowane i opisane reklamami na każdej prawie powierzchni. Nawet niektóre kościoły posiadają konsumpcyjne reklamy. Większość tych wszystkich reklam jest nielegalna.
Rodzą się więc pytania dotyczące egzekwowania już istniejącego prawa. Władze miasta (plastyk miejski, konserwator zabytków, architekci, straż miejska itp.) prawie nic nie robią, by poprawić ten stan rzeczy! Zdroworozsądkowo myślący obywatel miasta zastanawia się więc dlaczego radni miasta nie przegłosują odpowiedniej ustawy zabraniającej nielegalnych reklam i nie wyegzekwują istniejącego już w tym zakresie prawa. Wydaje się to takie proste i łatwe do wykonania. Dlaczego mamy patrzeć na brzydką, pokrytą paskudnymi reklamami Gdynię. Przestrzeń miejska należy do wszystkich i powinna być kontrolowana. Mieszkańcy Gdyni mają dosyć oszpecania miasta! Mówimy włodarzom miasta STOP! Wręczamy im czerwoną kartkę, ostrzeżenie za lenistwo i brak działania!

Gdańsk, Sopot, Gdynia – klientelizm władzy niszczy demokrację!


rrr

 

 

 

 

 

„Zabetonowanie” sceny politycznej Trójmiasta to fakt. Od wielu już lat w Gdańsku, Gdyni i w Sopocie władze pełnią te same osoby i te same organizacje polityczne.
Gdańsk – Paweł Adamowicz, Prezydent miasta od 16 lat, „Platforma Obywatelska”.
Gdynia – Wojciech Szczurek, Prezydent miasta od 16 lat, „Samorządność”.
Sopot – Jacek Karnowski, Prezydent i wiceprezydent miasta od 22 lat, „Platforma Obywatelska”.

Zadajmy sobie pytanie: czy fakt długoletnich rządów sprzyja rozwojowi naszych miast?
Ten zgodny z prawem sposób uprawiania władzy w mieście lub regionie generuje olbrzymie problemy i niewłaściwe zjawiska. Są one niekorzystne lub wręcz szkodliwe dla mieszkańców podległych takiej władzy. Chodzi o znane powszechnie zjawisko klientelizmu. Tradycja politologiczna ujmuje klientelizm masowy jako klientelizm wyborczy. Aktorami sceny politycznej są w tym momencie patroni (np. wieloletni prezydenci miasta) i klienci (potencjalni wyborcy-mieszkańcy).
Ta transakcja polityczna oparta na „nieograniczonym” w czasie zaufaniu jest nie do przyjęcia we współczesnej demokracji.  W społeczeństwach w których istnieją sieci powiązań osobistych władza zatraca naturalną troskę o sektor publiczny. Związki patronalno-klientelskie wprowadzają rozluźnienie wewnątrz wszelkich rozwiązań prawnych i zwiększają dystans społeczny pomiędzy władzą i resztą społeczeństwa. Wraz z przedłużającymi się ponad miarę rządami powiększa się odmienność interesów klientów i patronów. Pozbawieni dostępności do wszelkich zasobów klienci-wyborcy mogą mieć coraz większe żądania względem patronów. A ci z kolei  tym bardziej ignorują te żądanie im dłużej są u władzy. Wieloletnie rządy tych samych osób w mieście lub regionie  mogą skutkować wielorakimi wypaczeniami strukturalnymi:
– przesuwaniem majątku z sektora państwowego w ręce prywatne,
– komercjalizacją niektórych zadań państwa,
– korupcją,
– powstawaniem klanów opartych na kolesiostwie lub wręcz nepotyzmie (rzeczpospolita kastowa),
– groźbą powstania oligarchizmu,
– naruszaniem reguł rynkowych i zasad jakimi posługują się zorganizowane grupy społeczne.

            Wydaje się, że zbyt długie rządy uderzają w praworządność, niszczą postawy obywatelskie, rodzą fatalizm i autorytaryzm. Ma to fatalne skutki w lokalnych strukturach władzy. Prezydenci miast Trójmiasta rządzą długo. A więc jako potencjalni patroni powiększają swoje zasoby finansowe i społeczne mając większy dostęp do dóbr ogólnych: publicznych i obywatelskich. Natomiast klienci-wyborcy ubożeją radykalnie we wszelkich wymiarach.
Dlaczego więc  wymienieni i oskarżeni przeze mnie o klientelizm Prezydenci trzech miast cieszą się tak dużym poparciem wśród wyborców? To pytanie do socjologów i politologów. Czy cud wyborczy w Trójmieście będzie miał ciąg dalszy 16 listopada? Może warto zmienić wyborcze prawo samorządowe i ograniczyć kadencyjność prezydentów i burmistrzów polskich miast?

 

Anna nie żyje


 ania-przybylska-425x283     Zachwycała nas naturalnością i wdziękiem. Promieniała wokół urodą. Odeszła w kwiecie wieku pozostawiając trójkę małych dzieci. Aktorka o „oczach sarny”, tak o niej mówiono. Nie miała wrogów, bo nie była zawistna. Broniła swojej rodziny i jej spokoju. Nie pozwalała na wkraczanie do wewnętrznego świata rodziny, bo ona była dla niej najważniejsza. Pożegnała się z dziećmi, namaszczona ostatnim sakramentem zmarła w swoim domu. „Teraz kumpluję się z Panem Bogiem, chodzimy co niedziela na kawę” – powiedziała niedawno w jednym z wywiadów. To była dobra i wspaniała kobieta – Anna Przybylska. Wystawiona księga kondolencyjna szybko zapełnia się wspaniałymi słowami o  tragicznie zmarłej Annie.

Zapamiętamy ją jako śliczną i uśmiechniętą kobietę!

Czy można wygrać z Wojciechem Szczurkiem?


    Logo Gdynia

                Wojciech Szczurek (51 lat) to były prawnik i były sędzia. Ale przede wszystkim to urzędujący od dwunastu lat prezydent miasta Gdynia. Gdynia rozwija się stosunkowo prężnie i postrzegana jest jako nowoczesne i dynamiczne miasto. Czy tak jest naprawdę? Może to tylko wynik propagandy i dbałości wizerunkowej w mediach? Wojciech Szczurek już trzy razy wygrywał wybory na fotel głównego włodarza miasta. Pierwszy raz pokonał kandydatów (2002) z 76 procentową przewagą. Powtórzył to w roku 2006 i uzyskał 85 procent. Zmiażdżył rywali. Ostatnie wybory w 2010 roku nie pozostawiły złudzeń nikomu – 87 procent! To już efekt stałego zaufania obywateli do jego polityki. W rankingach ogólnopolskich Gdynia wygrywa już od lat, gdy chodzi o to, gdzie mieszkańcy czują się najlepiej. To jedno z najbogatszych miast w Polsce.
Jak więc wygrać z tak silnym kandydatem? Czy powszechny szacunek obywateli miasta dla obecnego prezydenta miasta daje jakiekolwiek szanse innym kontrkandydatom? Polityczni rywale rozważają swoje możliwości i muszą brać pod uwagę pewną porażkę. Po co więc startują w wyborach samorządowych? Powodów może być kilka, ale jeden jest najważniejszy. Otóż kandydaci na fotel prezydenta to liderzy innych partii bądź ugrupowań. Pozycja kandydata na prezydenta miasta daje im silne przełożenie na powyborczą sytuację i przekonanie graniczące z pewnością, iż dostaną się do Rady Miasta. Nie zapominajmy o różnych frakcjach i koteriach wewnątrz tych partii i ugrupować. Tam też jest walka. „Spółdzielnie” istnieją prawie wszędzie. Kandydowanie daje silną pozycję liderowi w ugrupowaniu w powyborczej i szarej rzeczywistości. Jednego czego żal to wydanych pieniędzy na kampanię wyborczą. Ach! Jak więc wygrać z Wojciechem Szczurkiem? Tyle lat u władzy i nie miał żadnych wpadek ani  kłopotów z mediami. Nigdy nie był posądzony o korupcję. W niedalekim Sopocie i Gdańsku prezydenci wielokrotnie byli pomawiani o niecne czyny. Musieli odwiedzać sądy i bronić się przed prokuratorskimi zarzutami. A w Gdyni spokój. Wybory samorządowe dają szansę wszystkim, ale mając przed sobą takiego kandydata jak Wojciech Szczurek trzeba dobrze się zastanowić i dobrze wypunktować problemy jakie wykreowały rządy gdyńskiej Samorządności w ostatnich dwunastu latach. Mam nadzieję, że kontrkandydaci dokonali tego i zastanowili się nad merytoryczną stroną kampanii wyborczej.
Kim jest Wojciech Szczurek? W kwestii światopoglądowej to nie jest  trudny do rozszyfrowania rywal. O swojej religijności i przywiązania do wartości konserwatywnych dawał niejednokrotnie dowody. Prezydent trzyma równy dystans do PO i PiS. Nie ma żadnych rywali i następców. Idealna sytuacja. Sesje Rady Miasta trwają krótko, bo wszystko jest już omówione wcześniej na spotkaniach Samorządności. Wojciech Szczurek był w przeszłości doradcą ds. samorządności śp. Lecha Kaczyńskiego, ale doradzał dyskretnie unikając medialnego rozgłosu. Jest jednak kilka rzeczy na których można zbić polityczny kapitał. Po pierwsze to krytykowana polityka niezależności w stosunku do większego Gdańska i propagowanie odrębności metropolitalnej. Nie wszystkim to podoba się. Gdynia zostaje daleko w tyle jeżeli chodzi o budowę Pomorskiej Kolei Metropolitalnej. Krytyka nielegalnego wydatkowania pieniędzy na budowę lotniska jest powszechna. Teraz trzeba je zwrócić. Zła prawnie umowa na sprzedaż działki przy Polance Redłowskiej to następna wpadka. Gdynia wydaje relatywnie duże pieniądze na reklamę miasta i wizerunkową propagandę. Czy nie za dużo? Biurokracja w budynku Urzędu Miasta jest duża i powiększa się. Urzędnicy stają się nieprzyjemni dla petentów, bo przez zasiedzenie na stołkach są pewni ciągłości władzy, a więc swojej dalszej pracy. Ich wrażliwość na potrzeby mieszkańców spada. Prozaiczna sprawa zaklejania szklanych drzwi w poszczególnych referatach izoluje ich od mieszkańców. Z coraz większą więc niechęcia służą swym współmieszkańcom i sąsiadom. Jeżeli chodzi o opiekę nad dziećmi to w Gdyni nie ma żłobków! W Gdańsku jest ich dziewięć razy więcej na liczbę dzieci. W niedalekiej odległości od centrum nie ma jeszcze kanalizacji. Ludzie żyją w domach, w których stan wszelkich instalacji jest tragiczny. Pamiętają one jeszcze czasy przedwojenne. A wokół rosną szklane domy! Te dysproporcje bolą. To olbrzymie niedopatrzenie obecnej władzy. Sławetne opłaty za wywóz śmieci są niesprawiedliwe i nie motywują mieszkańców do segregacji. Wiele znaków zapytania dotyczy oświadczenia majątkowego Wojciecha Szczurka. Jak podają media jego majątek wyceniony jest na 2 miliony złotych. Tłumaczył się on tym, że połowę uzyskał od rodziców i dziadków. Przypomina to trochę darowizny rodziców posła Nowaka na prezent-zegarek. Wiele jest jeszcze spraw godnych konstruktywnej krytyki, ale to już zadanie dla sztabów wyborczych kandydatów na prestiżowy urząd prezydenta miasta Gdyni.

Wojciech Szczurek i Samorządność gdyńska zrobiła wiele dla poprawy życia mieszkańców i unowocześnienia  miasta. Wydaje się, że to dobrzy włodarze, ale czy nie można wybrać lepszych?  Zadajmy sobie pytanie czy inna władza byłaby w stanie zrobić więcej i lepiej, by wykorzystać potencjał wciąż istniejący w obywatelach Gdyni?

MOŻNA LEPIEJ!  To dobre hasło wyborcze.

Morze jest piękne


 

A poniżej zdjęcie, które zrobiłem  kilka tygodni temu na Ocenie Spokojnym

 

Tęcza 1

 

© 2010-2017 Dariusz Laszyca. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie bez zgody autora zabronione
Design by Trójwizja